czwartek, 10 kwietnia 2014

Farbowanki po raz kolejny

I kolejna porcja włóczek przeze mnie farbowanych. Tym razem delikatne melanże, dwie z nich (pierwsze zdjęcie i ostatnie) farbowałam innym sposobem niż poprzednio.

Tym razem przed farbowaniem moczyły się w wodzie z octem. Potem do gara z wodą dodałam pierwszy barwnik. Włożyłam włóczkę bez skręcania w precle, ale oczywiście związaną. W garze na piecyku na najmniejszym ogniu siedziały sobie do momentu wchłonięcia całego barwnika. Następnie wyciągałam włóczkę z wody, do wody dorzucałam kolejną porcję barwnika, a same włóczki skręcałam już w precle i do gara, na takim sam ogień. Po kolejnym wchłonięciu barwnika, wyciągnięcie z wody, rozkręcenie z precli i ponowne skręcenie, tym razem chwytając włóczkę w innym miejscu, aby utworzyć inny skręt. I oczywiście do gara z nową porcją barwnika. Potem włóczki stygły sobie w tej wodzie, na końcu dodałam jeszcze ocet. Oczywiście na samym końcu nie obyło się bez płukania.





Najbardziej urzekły mnie kolory włóczek z pierwszego zdjęcia, jednakże farbowałam je z myślą o kimś innym, a to fiolety były od początku przeznaczone dla mnie.
Z włóczek powstaną 3 sweterki.

środa, 2 kwietnia 2014

Farbowanki

Dzisiaj przedstawiam Wam dwa różne farbowania, których bazowy kolor był różowy.
W kolejnym poście będą już mniej zróżnicowane farbowania.


sobota, 22 marca 2014

Wiosenna sukienka

Dzień dobry!
Dzisiaj post raczej bez słów, pokażę Wam tylko sukienkę którą jakiś czas temu wykonałam. Czy zgadniecie jakich ściegów użyłam? :))




EDIT: Oba ściegi to oczywiście Brioszka. :))



niedziela, 9 marca 2014

W poszukiwaniu idealnej czapki

Znalazłam.
Poszukiwania trwały ponad rok, jedną zimę przechodziłam w czapce, która nawet tutaj się nie pojawi.;)
Szukałam długo i wszystkie czapki - a przecież pięknych czapek dookoła jest mnóstwo - nie nadawały się dla mnie.

Przełom nastąpił przy pikotkach, pokochałam je całym sercem - wtedy powstała Czapka Pikotka.

Ale dla mnie to wciąż nie było to.
Po kilku następnych próbach (między innymi Dandelions i nienazwana) powróciłam do pikotek. I w ten sposób powstała Płonąca czapka, czyli Flaming Hat .

Przetestowana, opublikowana. Nie ma jednak jeszcze rozpiski w języku polskim. Niedługo ją przetłumaczę, oddam do testów i polska wersja językowa dołączy do tej angielskiej.

Moja czapka nazywa się lawa:


Jest ciepła i dwustronna - zmiana stron to przełączenie kolorów. A brioszkowe warkocze dają niesamowite efekty.



I mogę zdecydowanie powiedzieć, że to jest moja idealna czapka.

PS
Tutaj użyczone zdjęcie od Cichej:


Zobaczcie koniecznie na pozostałe zdjęcia czapek, które robiły moje testerki: KLIK. Jeżeli nie macie konta na Ravelry - jedną z wersji zobaczycie także u Yellow Mleczyk.

środa, 26 lutego 2014

Farbowanie nr 2.

Kolejna próba.

W całości korzystałam z tutorialu od seeyouat5, z tym, że farbowań było kilka.









Włóczka nad którą się pastwiłam to grejfrutowa Cashmira od Alize. Kolor nr 33 (o ile dobrze zapamiętałam).







Farbowanie zaczęłam od fioletów, zieleni i niebieskiego, ale ponieważ efekt nie był zadowalający, jeszcze dwukrotnie farbowałam w mieszance zielonego, a potem żółtego. Na zdjęciu widać pierwsze farbowanie.







Na tym zdjęciu widać, jak włóczka wchłonęła barwniki - woda jest czysta.











Stężenie barwników jednak nie było zbyt wielkie i czasem patrząc na włóczkę mam wrażenie, jakbym oglądała zdjęcie w sepii;)
Ostatecznie efekt jest całkiem do przyjęcia.

niedziela, 16 lutego 2014

Szydełkowa serwetka

To moja pierwsza serwetka zrobiona na szydełku. Chociaż podziwiam Wasze prace, to jakoś do tej pory nie było mi po drodze z serwetkami, obrusami, firankami czy zazdrostkami robionymi na szydełku, a wszystkie moje próby kończyły się fiaskiem.

Ta serwetka jednak wygrywała takt w sam raz dla mnie i bez zbędnego wysiłku, unikając pomyłek udało się!

Obie włóczki, to Miss Alize, szydełko nr 1,75 - które jednak wydaje mi się troszkę za duże. Aktualnie szydełkuję kolejną serwetkę z tych samych nici, ale szydełkiem ciut mniejszym 1,5 i dla mojej ręki i tej nitki to chyba właśnie to szydełko jest idealne.

Jeszcze muszę popracować nad blokowaniem - lub krochmaleniem, aby serwetka utrzymywała kształt od środka po brzeg.

Oto ona:



I nabieram coraz większej ochoty na duże formy wypracowane cienkimi nićmi i małym szydełkiem.

niedziela, 9 lutego 2014

Moje pierwsze farbowanie

Dopadło i mnie, chociaż dosyć długo broniłam się przed tym pomysłem. Wspaniałe farbowane włóczki zawsze nabywałam u Yarn&Art, która ma spore doświadczenie w tej materii, nie było więc potrzeby farbować, albo tak mi się do niedawna jeszcze wydawało. A, że mi się tylko wydawało, okazało się, gdy natknęłam się na zapomniane włóczki w "nieodpowiednich" kolorach. Na szczęście były to włóczki wełniane. W dodatku namowy wspaniałej dziewczyny (to o Tobie, Cicha), która dopingowała i podsyłała linki, a także pokazywała swoje kolorowe dzieła, sprawiły, że i ja w końcu odważyłam się.

Do farbowania potrzebne są:
1. Barwniki. Ja użyłam barwników spożywczych, zakupionych na allegro, znalazłam ofertę 1zł za 5g. 5g to bardzo dużo, gdyż te barwniki są bardzo wydajne, nadają się jednak tylko do wełny. Wykorzystałam 4 barwniki czyli 4zł (zużyłam jednak bardzo niewielkie ilości).
2. Ocet, zużyłam około pół butelki Cała butelka - 3zł, kupujemy oczywiście najtańszy ocet spirytusowy.
3. Motki wełny - u mnie 2.
4. Rękawiczki, słoiki do mieszania barwników, miska do farbowania wełny, ale można użyć również np folii spożywczej.


1. Mój wybór padł na Cashmirę w kolorze różowym (nr 32) - dwa motki.

2. Przy realizacji pierwszej części farbowania korzystałam z tego źródła: http://www.dyeyouryarn.com/hand-paint.html.

3. Włóczkę przewinęłam w luźne "buchty" (to dla mnie nowe słowo, zapożyczyłam od seeyouat5). Zależało mi na długich odcinkach, użyłam więc do tego celu nóg od ławy.

4. Włóczkę trzeba związać, żeby w trakcie farbowania nie poplątała się. Ja związałam ją w 4 miejscach, ale okazało się to za mało. Co widać na pierwszym zdjęciu:)

5. Nie przygotowałam w żaden sposób włóczki, nie moczyłam, wcześniej nie prałam. Prosto z motka do przewinięcia i do farbowania. Oba motki na raz poszły do miski, jeden na drugi.


6. Przygotowałam barwniki, mieszając ją z wodą (tylko z wodą, bez octu). Nie podaje ile powinno się wziąć barwnika, gdyż to zależy od tego jakie stężenie koloru chcemy uzyskać, najlepiej dodawać po odrobince barwnika i na chusteczce sprawdzać kolory.

7. Potem nastąpił etap polewania barwnikami włóczkę. I tutaj pierwsza uwaga, trzeba pamiętać, że po suchej wełnie barwnik spłynie i raczej wyląduje na dnie miski, niż od razu zabarwi wełnę w miejscu w którym ją polejecie. Trzeba więc włóczce trochę pomóc nasiąknąć barwnikami, delikatnie ją ugniatając, oczywiście w rękawiczkach ;).

8. Włóczkę farbowałam w taki sposób, aby pozostawić puste miejsca "oryginalnego" koloru - na kolejne farbowanie.

9. Po wykorzystaniu wszystkich barwników włóczkę pozostawiłam w spokoju, aż do wyschnięcia

10. ...co nastąpiło następnego dnia. W trakcie schnięcia, włóczka wchłaniała barwniki, co było widać po wodzie, która pozostała w misce - była czysta.

11. W tym momencie skorzystałam z kolejnego tutorialu dostępnego u seeyouat5, wg którego postępowałam już do końca farbowania.

12. Przygotowałam barwnik filetowy, tym razem wodę mieszałam z octem w proporcji 2:1 korzystając z informacji podanych przez seeyouat5.

13. Potem do mikrofali, cykl 2 min na 750wat - 2 min odpoczynku. U mnie wyszło 6 cykli i woda była czysta.

14. I to by było na tyle. Po wystygnięciu, wypłukaniu w płynie do mycia naczyń a potem w płynie do płukania, przewinięciu, włóczka jest gotowa.

15. Nie uzyskałam do końca tego co chciałam. W trakcie farbowania, wśród zielonych zaginął całkowicie niebieski, ponadto nie wiedziałam jak bardzo zielony zmieni swój kolor po farbowaniu w fiolecie. Ogólnie efekt, mimo, iż nie do końca przewidziany to jednak przypadł mi do gustu.


A Wam jak poszło? Podrzućcie linki do Waszych doświadczeń z farbowaniem!



I jeszcze informacja organizacyjna. Serdecznie dziękuję w imieniu swoim oraz Aśkin, wszystkim 10 osobom, które wysłały SMSy, aby oddać głos na nasz blog w konkursie "BLOG roku"! Tym razem nam się nie udało, ale idziemy, jak... cisza przed burzą;)))
Dziękuję Wam jeszcze raz!