Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alize Cashmira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alize Cashmira. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2015

W temacie brioszki - płonące siostry

Ten płonący beret myślę, że pamiętacie. Z pikotkowym "ściągaczem" o podwójnej warstwie. Bardzo ciepła czapka na zimę, moja ulubiona.

A teraz ma siostrę do kompletu. Ta siostra, to taka zwykła, "obcisła" czapka, ze standardowym, jednowarstwowym ściągaczem, w jednym kolorze. Wciąż dwustronna, to już rodzinne.

Parę osób informowało mnie, że takie beretowate im nie za bardzo pasuje i woleliby zwykłą czapkę i kiedy będzie? No to jest. Nie pamiętam już za bardzo kiedy ją zrobiłam, chyba zeszłej zimy jeszcze, tego roku. A potem tak sobie leżała trochę zapomniana, trochę czasu na nią brakowało. Ale w końcu i ona się doczekała.

Oto ona, młodsza siostra Flaming Hat, czyli po prostu Flaming beanie:



Gorące podziękowania dla moich testerek, ich wersje zobaczcie tu (w momencie publikacji tego postu, jeszcze nie wszystkie są podpięte):



Ah i na koniec, płonące siostry razem:




Brioszki ci u nas dostatek, niedługo kolejne się pojawią. I nie tylko czapki mam na myśli!.

PS. Jak wam idzie ściągacz? Są już pierwsze efekty?

Pozdrawiam,
LadyInYarn

piątek, 12 grudnia 2014

Sedum Trail to przepiękny szalik rozpisany na różne rodzaje włóczek. Zasadniczo nie spodziewałam się, że ażur będzie tak fantastycznie wyglądać przy takiej grubej włóczce. Piszę "gruba włóczka" ale to jest pojęcie jak najbardziej względne - a, że ja ostatnio pracowałam z cieńszymi włóczkami, to taki przeskok, sprawia, że wydaje mi się, że jest ona naprawdę gruba.
I tym razem użyłam Cashmiry od Alize.

Uwielbiam projekty Moniki Sirny, są bardzo kobiece, są dosłownie utkane z marzeń. Polecam zaglądnąć do projektów Moniki.

Sedum Trail

by Monika Sirna

czwartek, 10 kwietnia 2014

Farbowanki po raz kolejny

I kolejna porcja włóczek przeze mnie farbowanych. Tym razem delikatne melanże, dwie z nich (pierwsze zdjęcie i ostatnie) farbowałam innym sposobem niż poprzednio.

Tym razem przed farbowaniem moczyły się w wodzie z octem. Potem do gara z wodą dodałam pierwszy barwnik. Włożyłam włóczkę bez skręcania w precle, ale oczywiście związaną. W garze na piecyku na najmniejszym ogniu siedziały sobie do momentu wchłonięcia całego barwnika. Następnie wyciągałam włóczkę z wody, do wody dorzucałam kolejną porcję barwnika, a same włóczki skręcałam już w precle i do gara, na takim sam ogień. Po kolejnym wchłonięciu barwnika, wyciągnięcie z wody, rozkręcenie z precli i ponowne skręcenie, tym razem chwytając włóczkę w innym miejscu, aby utworzyć inny skręt. I oczywiście do gara z nową porcją barwnika. Potem włóczki stygły sobie w tej wodzie, na końcu dodałam jeszcze ocet. Oczywiście na samym końcu nie obyło się bez płukania.





Najbardziej urzekły mnie kolory włóczek z pierwszego zdjęcia, jednakże farbowałam je z myślą o kimś innym, a to fiolety były od początku przeznaczone dla mnie.
Z włóczek powstaną 3 sweterki.

niedziela, 9 marca 2014

W poszukiwaniu idealnej czapki

Znalazłam.
Poszukiwania trwały ponad rok, jedną zimę przechodziłam w czapce, która nawet tutaj się nie pojawi.;)
Szukałam długo i wszystkie czapki - a przecież pięknych czapek dookoła jest mnóstwo - nie nadawały się dla mnie.

Przełom nastąpił przy pikotkach, pokochałam je całym sercem - wtedy powstała Czapka Pikotka.

Ale dla mnie to wciąż nie było to.
Po kilku następnych próbach (między innymi Dandelions i nienazwana) powróciłam do pikotek. I w ten sposób powstała Płonąca czapka, czyli Flaming Hat .

Przetestowana, opublikowana. Nie ma jednak jeszcze rozpiski w języku polskim. Niedługo ją przetłumaczę, oddam do testów i polska wersja językowa dołączy do tej angielskiej.

Moja czapka nazywa się lawa:


Jest ciepła i dwustronna - zmiana stron to przełączenie kolorów. A brioszkowe warkocze dają niesamowite efekty.



I mogę zdecydowanie powiedzieć, że to jest moja idealna czapka.

PS
Tutaj użyczone zdjęcie od Cichej:


Zobaczcie koniecznie na pozostałe zdjęcia czapek, które robiły moje testerki: KLIK. Jeżeli nie macie konta na Ravelry - jedną z wersji zobaczycie także u Yellow Mleczyk.

środa, 26 lutego 2014

Farbowanie nr 2.

Kolejna próba.

W całości korzystałam z tutorialu od seeyouat5, z tym, że farbowań było kilka.









Włóczka nad którą się pastwiłam to grejfrutowa Cashmira od Alize. Kolor nr 33 (o ile dobrze zapamiętałam).







Farbowanie zaczęłam od fioletów, zieleni i niebieskiego, ale ponieważ efekt nie był zadowalający, jeszcze dwukrotnie farbowałam w mieszance zielonego, a potem żółtego. Na zdjęciu widać pierwsze farbowanie.







Na tym zdjęciu widać, jak włóczka wchłonęła barwniki - woda jest czysta.











Stężenie barwników jednak nie było zbyt wielkie i czasem patrząc na włóczkę mam wrażenie, jakbym oglądała zdjęcie w sepii;)
Ostatecznie efekt jest całkiem do przyjęcia.

niedziela, 9 lutego 2014

Moje pierwsze farbowanie

Dopadło i mnie, chociaż dosyć długo broniłam się przed tym pomysłem. Wspaniałe farbowane włóczki zawsze nabywałam u Yarn&Art, która ma spore doświadczenie w tej materii, nie było więc potrzeby farbować, albo tak mi się do niedawna jeszcze wydawało. A, że mi się tylko wydawało, okazało się, gdy natknęłam się na zapomniane włóczki w "nieodpowiednich" kolorach. Na szczęście były to włóczki wełniane. W dodatku namowy wspaniałej dziewczyny (to o Tobie, Cicha), która dopingowała i podsyłała linki, a także pokazywała swoje kolorowe dzieła, sprawiły, że i ja w końcu odważyłam się.

Do farbowania potrzebne są:
1. Barwniki. Ja użyłam barwników spożywczych, zakupionych na allegro, znalazłam ofertę 1zł za 5g. 5g to bardzo dużo, gdyż te barwniki są bardzo wydajne, nadają się jednak tylko do wełny. Wykorzystałam 4 barwniki czyli 4zł (zużyłam jednak bardzo niewielkie ilości).
2. Ocet, zużyłam około pół butelki Cała butelka - 3zł, kupujemy oczywiście najtańszy ocet spirytusowy.
3. Motki wełny - u mnie 2.
4. Rękawiczki, słoiki do mieszania barwników, miska do farbowania wełny, ale można użyć również np folii spożywczej.


1. Mój wybór padł na Cashmirę w kolorze różowym (nr 32) - dwa motki.

2. Przy realizacji pierwszej części farbowania korzystałam z tego źródła: http://www.dyeyouryarn.com/hand-paint.html.

3. Włóczkę przewinęłam w luźne "buchty" (to dla mnie nowe słowo, zapożyczyłam od seeyouat5). Zależało mi na długich odcinkach, użyłam więc do tego celu nóg od ławy.

4. Włóczkę trzeba związać, żeby w trakcie farbowania nie poplątała się. Ja związałam ją w 4 miejscach, ale okazało się to za mało. Co widać na pierwszym zdjęciu:)

5. Nie przygotowałam w żaden sposób włóczki, nie moczyłam, wcześniej nie prałam. Prosto z motka do przewinięcia i do farbowania. Oba motki na raz poszły do miski, jeden na drugi.


6. Przygotowałam barwniki, mieszając ją z wodą (tylko z wodą, bez octu). Nie podaje ile powinno się wziąć barwnika, gdyż to zależy od tego jakie stężenie koloru chcemy uzyskać, najlepiej dodawać po odrobince barwnika i na chusteczce sprawdzać kolory.

7. Potem nastąpił etap polewania barwnikami włóczkę. I tutaj pierwsza uwaga, trzeba pamiętać, że po suchej wełnie barwnik spłynie i raczej wyląduje na dnie miski, niż od razu zabarwi wełnę w miejscu w którym ją polejecie. Trzeba więc włóczce trochę pomóc nasiąknąć barwnikami, delikatnie ją ugniatając, oczywiście w rękawiczkach ;).

8. Włóczkę farbowałam w taki sposób, aby pozostawić puste miejsca "oryginalnego" koloru - na kolejne farbowanie.

9. Po wykorzystaniu wszystkich barwników włóczkę pozostawiłam w spokoju, aż do wyschnięcia

10. ...co nastąpiło następnego dnia. W trakcie schnięcia, włóczka wchłaniała barwniki, co było widać po wodzie, która pozostała w misce - była czysta.

11. W tym momencie skorzystałam z kolejnego tutorialu dostępnego u seeyouat5, wg którego postępowałam już do końca farbowania.

12. Przygotowałam barwnik filetowy, tym razem wodę mieszałam z octem w proporcji 2:1 korzystając z informacji podanych przez seeyouat5.

13. Potem do mikrofali, cykl 2 min na 750wat - 2 min odpoczynku. U mnie wyszło 6 cykli i woda była czysta.

14. I to by było na tyle. Po wystygnięciu, wypłukaniu w płynie do mycia naczyń a potem w płynie do płukania, przewinięciu, włóczka jest gotowa.

15. Nie uzyskałam do końca tego co chciałam. W trakcie farbowania, wśród zielonych zaginął całkowicie niebieski, ponadto nie wiedziałam jak bardzo zielony zmieni swój kolor po farbowaniu w fiolecie. Ogólnie efekt, mimo, iż nie do końca przewidziany to jednak przypadł mi do gustu.


A Wam jak poszło? Podrzućcie linki do Waszych doświadczeń z farbowaniem!



I jeszcze informacja organizacyjna. Serdecznie dziękuję w imieniu swoim oraz Aśkin, wszystkim 10 osobom, które wysłały SMSy, aby oddać głos na nasz blog w konkursie "BLOG roku"! Tym razem nam się nie udało, ale idziemy, jak... cisza przed burzą;)))
Dziękuję Wam jeszcze raz!

piątek, 31 stycznia 2014

niedziela, 26 stycznia 2014

Płonąca czapka

Pamiętacie płomienny szalik?
Dziś prezentuję Wam czapkę do kompletu.
Dwa lata wcześniej, uczyliśmy się stawiać pierwsze kroki ściegiem patentowym.
Czapka, to kolejny etap wtajemniczenia - oprócz prawych i lewych oczek, a także warkoczy, wymagana jest znajomość zmniejszania oczek na lewo oraz na prawo. Oczywiście nie jest to trudne, wystarczy mieć w pamięci, że oczko brioszkowe, to po prostu oczko nad którym jest narzut, i robić dokładnie tak samo, jak przy normalnym ściegu. 2 oczka razem, to dwa oczka razem, z tym, że jedno oczko będzie mieć narzut.



Oczko brioszkowe - oczko z narzutem



Do czapki idealnie pasowały pikotki, a ścieg patentowy sprawia, że jest dwustronna.
Jak zwykle, brioszka zachwyca.


sobota, 18 stycznia 2014

Dla mężczyzny

Na pewno pamiętacie moją czapkę i szalik szachy. Dziś przypominam o nich - nie bez powodu: od teraz wzór jest dostępny na Ravelry:



I w związku z tym mam dla was 10 darmowych egzemplarzy mojego wzoru.

Dziękuję za pobranie wzoru, życzę miłego dziergania i zapraszam do podzielenia się swoimi wykonaniami kompletu:))

Komplet prezentuje szczególny gość tego artykułu, proszę bądźcie dla niego mili, to jego pierwszy raz na wizji:

niedziela, 5 stycznia 2014

latawce, Dmuchawce, wiatr!

Przyszedł czas, aby zaprezentować kolejną czapkę - tym razem moją osobistą. W tym roku sprawiłam się całkiem nieźle - dopiero początek stycznia, zimy prawdziwej jeszcze nie było, a ja już mam czapkę dla siebie.
Zapytałam na ravlery dziewiarek, z czym im się ten wzór kojarzy i stąd właśnie wzięły się Dmuchawce.


środa, 1 stycznia 2014

Szalik szachy

W pierwszym dniu kolejnego roku, przedstawiam wam szalik męski - do kompletu do czapki. Na szalik zużyłam 3 motki Cashmiry Alize w kolorze 63. Szalik wyszedł i długi i szeroki.

To jest oryginalny kolor szalika

A tutaj kilka wariacji kolorystycznych





O czapkach jeszcze będzie, na pewno ukażą się jeszcze dwie. Do następnego!

niedziela, 15 grudnia 2013

Dla mężczyzny

Tym razem czapka męska, do której będzie również szalik.
Czytam często Wasze blogi i to co zauważam, to, że w większości pojawiają się na nich wyroby dla kobiet. U mnie też widać tę tendencję - pomimo tego, iż przygodę z blogiem zaczęłam właśnie od wpisu w którym pokazywałam męski sweter.
Kończę więc z przesłaniem: Dbajmy o naszych mężczyzn!


niedziela, 8 grudnia 2013

Szklana głowa, wełniana czapka

Czapka przeznaczona dla mnie, projekt własny, wykonanie własne, wełna turecka. Druga wersja czapki kolczatek, z kilkoma modyfikacjami i oczywiście większy rozmiar. Jak to czasami bywa, gdy już była gotowa, zmieniłam zdanie co do niej i chcę inną. Ale chodzę w niej, do następnej ;))

niedziela, 17 listopada 2013

Czapka kolczatek

Sezon czapkowy u nas już w pełni się zaczął. Śniegu na tym zdjęciu nie widać, słoneczko świeci, ale powietrze już porządnie zaczyna mrozić. A imię czapce kolczatce nadała sama właścicielka. Natomiast kolejna, chociaż niekoniecznie kolczatka, mam nadzieję, że będzie już dla mnie.


Więcej zdjęć znajdziecie na Rav

czwartek, 1 sierpnia 2013

Berka - rzędy skrócone

Czy pamiętacie Berkę?

Dzisiaj konstrukcja z użyciem rzędów skróconych. Istotne w niej jest, aby zacząć wyrabiać rzędy skrócone odpowiednio wcześnie, zanim cały karczek zostanie wykonany. Ponieważ dokończenie karczku będzie zrobione wraz z wykończeniem robótki.

Zaczynamy tak (opis tu):

Rzędy skrócone (zanim powstaną rękawy):

I gotowe:



Berka

  1. Berka cz. I - schemat
  2. Berka krok po kroku
  3. Berka kamizelka
  4. Berka żakiet

czwartek, 16 maja 2013

rudzielec czyli czapka z warkoczami


Słów kilka o czapce, którą ciepło przyjęłyście. Jakiś czas temu znalazłam na pinterest to strasznie słodkie zdjęcie. Zobaczcie same, przeurocza dziewczynka.

Stąd właśnie wziął się pomysł. To zdjęcie było inspiracją do mojego rudzielca. Czapkę możecie kupić na etsy. Dostępna jest również wersją czapki-fryzury z lokami!

Dla tych, którzy jednak potrafią szydełkować, zrobienie takiej czapki nie powinno być wielkim wyzwaniem.

Rudzielec sprawdził się (warkocze zastępowały nauszniki, przez co czapka grzała w uszy), ale jednocześnie sprawiał kłopoty - warkocze były zbyt długie i podczas śnieżnych zabaw często przeszkadzały. Ponadto na same warkocze zeszło ok 100g włóczki, więc swoje czapka waży. Warto zwrócić uwagę na grubość włóczki mającej imitować włosy oraz na długość warkoczy - z którą lepiej nie przesadzać.

poniedziałek, 6 maja 2013

Wyniki melanżowego konkursu


Dzień dobry, dobry wieczór!

Kochane, dziękuję Wam serdecznie za wzięcie udziału w konkursie! Niedługo, gdyż już w kolejnym akapicie poznacie "szczęśliwca", który otrzyma zestaw włóczek do melanżu.
Obrady jury przebiegły nadzwyczaj szybko i właściwie jednomyślnie podjęliśmy decyzję, jednomyślnie żałując, iż nie da się wam wszystkim wysłać po zestawie, w dokładnie tych kolorach, które same chciałybyście mieć. Tak się niestety nie da.


Nagroda powędruje do Ani Rasińskiej, dlatego iż bardzo spodobało nam się niestandardowe zestawienie, które Ania zaproponowała. Chociaż w moich propozycjach, nie pojawił się żaden "nie w tonie" zestaw - to właśnie takie nietypowe połączenie z nutką odwagi i kreatywności spodobało nam się najbardziej. Co więcej, Ania przyłożyła się do pytania i znalazła również rudą Cashmirę (jedną z moich ulubionych), która nie znalazła się w propozycjach.


Aniu, twój adres e-mail znamy, napiszemy. Gratulacje!

Dziewczyny, jeszcze raz dziękuję Wam za wzięcie udziału w konkursie. Do zobaczenia!

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

W poszukiwaniu idealnej czapki - ciąg dalszy



Poszukuję wciąż wzoru na czapkę dla mnie. Nie jest to łatwe tym bardziej, iż koncepcja zmienia się dosyć często. Po czapce pikotce, chciałam odłożyć poszukiwania do kolejnej zimy, ale tegoroczna ciągnęła się tak długo, iż kolejną próbę wykonałam jeszcze z końcem marca.

Chciałam otrzymać czapkę ciepłą, zwartą, elastyczną. Wybrałam do tego Cashmirę (na zdjęciu jaśniejsza, grubsza) i Merino Stretch (na zdjęciu to ta ciemniejsza, cieńsza).



Trafiłam! Połączenie tych dwóch włóczek dało właśnie taki rezultat:
- ciepła - bo Cashmira to 100% wełny a w dodatku merynos, w Merino Stretch też wełny nie brakuje, w dodatku przerabiałam oczka dosyć ściśle
- rozciągliwa i zwarta - to zaleta Merino Stretch, która posiada domieszkę elastycznej przędzy, oraz dosyć ścisłego przerabiania
- melanżowa

Oczywiście, niekwestionowaną mistrzynią melanży jest Dorotka, którą zapewne znacie z bloga "Swetry Doroty".
I na koniec - przypominajka, iż konkurs melanżowy jeszcze trwa, zapraszam!
A teraz czapka: